Święta 2013 w Nowej Południowej Walii: Wybrzeże

Po tym jak pierwszą część naszego wyjazdy świąteczno-noworocznego spędziliśmy w głębi lądu, zatęskniliśmy trochę za oceanem. Z Dorrigo ruszyliśmy zatem wprost na wybrzeże, do Nambucca Hades, gdzie spędziliśmy sylwestra na podobnym wyjeździe dwa lata wcześniej. Pomimo że nie mieliśmy zarezerwowanych noclegów, nie okazało się to wielkim problemem – szybko znaleźliśmy pokój, co prawda bez specjalnych wygód, ale za to z widokiem na morze. W dodatku okazało się, że właścicielka jest z pochodzenia Polką! P1190654

P1190663

Nambucca Heads to bardzo pięknie położona miejscowość – uroku dodaje jej rozlewisko rzeki wpadającej tu do oceanu, które tworzy wysepki i piaszczyste laguny przypominające trochę Whitsundays na północy Queensland. Jest to bardzo popularne miejsce, szczególnie wśród rodzin z dziećmi, bo rozlewisko rzeki zapewnia spokojną wodę bez fal.

P1190657
Nambucca Heads

Z Nambucca Heads ruszyliśmy wzdłuż wybrzeża w kierunku South West Rocks, malowniczej miejscowości, którą również odwiedziliśmy dwa lata temu. W tym roku mieliśmy na szczęście więcej czasu na zwiedzenie tej urokliwej okolicy, więc zajechaliśmy na przylądek Smoky Cape, gdzie znajduje się przepięknie położona latarnia morska, wraz z dwoma domkami na klifie, w których można nocować! Spotkaliśmy tam też sporą i bardzo głodną goannę (wielka Australijska jaszczurka podobna do południowo-amerykańskiej iguany – stąd też nazwa nadana przez pierwszych Europejskich osadników), która kręciła się wokół nas najwyraźniej licząc na resztki z lunchu, który jedliśmy podziwiając widoki na okoliczne plaże.

P1190686
Smoky Cape

P1190682

W okolicach South West Rocks znajduje się też bardzo ciekawy zabytek – więzienie Trial Bay Gaol. Otwarte w 1886 roku, więzienie to służyło za obóz dla osób pochodzenia niemieckiego mieszkających w Australii (w tym Australijskich obywateli), którzy byli traktowani podczas wojny jako wrogowie i internowani do miejsc takich jak Trial Bay Goal. Więzienie jest bardzo dobrze zachowane, dzięki czemu można przez chwilę poczuć się jak gdyby przeniosło się w czasie.

P1190705 P1190695 P1190702 P1190699

Samo South West Rocks to też bardzo przyjemna, choć niewielka miejscowość. Charakterystycznym punktem są tu znajdujące się przy brzegu wielkie głazy oblewane przez turkusowy ocean na tle pięknej piaszczystej plaży. Wydaje się to idealne miejsce na dłuższy wakacyjny pobyt, z mnóstwem kafejek i barów położonych blisko plaży i z okolicą pełną ciekawych miejsc do odwiedzenia.

P1190727
South West Rocks

P1190717

Z South West Rocks ruszyliśmy dalej na południe, do Port Macquarie, zatrzymując się po drodze na nocleg w tradycyjnym pubie w miasteczku Kempsey. Port Macquarie to również całkiem przyjemne miasto – znajduje się tu kilka ładnych plaż oraz parę ciekawych budynków, jak na przykład zabytkowy Roto House, wraz z przyległym szpitalem dla rannych koali.

P1190739 P1190740

P1190729
Stara reklama piwa w pubie w Kempsey

Kolejną noc spędziliśmy w niewielkim miasteczku Laurieton położonym ok. 40 km na południe od Port Macquarie. Jeszcze przed zmrokiem wybraliśmy się na spacer po rezerwacie Kattang Nature Reserve, który oferuje kilka szlaków oferujących widoki na ocean i przybrzeżne klify. Najbardziej znany z nich to szlak na Perpendicular Point – skalisty cypel wbity w morze z pionowymi klifami o wysokości ponad 40m. My nie mogliśmy zbyt długo nacieszyć się pięknymi widokami bo szybko zaczęło się ściemniać a poza tym wiał tam taki wiatr, że mało nie pourywało nam głów ;-)

P1190748
Perpendicular Point

P1190755 P1190753

W okolicy Laurieton znajduje się też kilka innych lokalnych atrakcji, takich jak jeziora i parki narodowe, co sprawia że jest to przyjemne miejsce aby zatrzymać się tam na kilka dni. My przed wyjazdem odwiedziliśmy kościół Św. Piotra Rybaka, z malowniczym ogrodem zaprojektowanym przez byłego proboszcza tej parafii i rzeźbiarza-amatora, którego zainspirowały miejsca odwiedzone podczas wycieczki do Włoch. Zajechaliśmy też do punktu widokowego na górze North Brother, z którego rozciągają się panoramiczne widoki na wybrzeże, oraz do punktu informacyjnego w pobliskim miasteczku Kew z charakterystyczną ogromną siekierą zawieszoną na palach.

P1190764 P1190776 P1190773 P1190766

Naszym ostatnim przystankiem na tej wycieczce było miasteczko Timbertown w okolicach Port Macquaire, którego nie udało nam się odwiedzić dwa lata wcześniej. Po drodze zajechaliśmy do położonej w pobliżu winiarni Bago Vineyards, gdzie oprócz degustacji wina i lokalnych serów można też posłuchać jazzu i pobłądzić w żywopłotowym labiryncie.

P1190785

P1190781

Samo Timbertown to atrakcja przede wszystkim dla dzieci – jest to miejsce, które ma odwzorowywać miasteczko z czasów Australijskich pionierów. Można tam przejechać się kolejką czy bryczką, zobaczyć kilka zabytkowych drewnianych domów (zabytkowych = ok. 150-letnich), odwiedzić kuźnię oraz tartak, czy też obejrzeć pokaz ciągnięcia wozu z drewnem przez woły. Ogólnie to miasteczko ma przyjemną atmosferę i przy pewnym wysiłku można tam sobie wyobrazić jak wyglądało życie pierwszych osadników w Australii. Jeśli macie dzieci to na pewno będzie to dla nich ogromna atrakcja!

P1190814 P1190811 P1190791

P1190818
W Timbertown można też spróbować szczęścia przy szukaniu złota!

Tak zakończyła się nasza wycieczka świąteczno-noworoczna w tym roku. Przepraszamy za opóźnienie w publikacji tego posta – byliśmy ostatnio niesamowicie zajęci. Na szczęście wygląda na to, że przez najbliższy czas powinno być lepiej, więc mamy zamiar znowu odzywać się częściej!

Dodaj komentarz

%d blogerów, jak to: