Zapasy, wspinaczka, zakupy…
Ostatnie trzy dni spędziliśmy w La Paz robiac bardzo wiele roznych rzeczy. . Najpierw, odwiedziliśmy Tiwanaku, obecnie hisoryczne miejsce, które było centrum starożytnej kultury sprzed czasow Inków istniejacej pomiędzy 1500BC i 1200AD.
Wczoraj, spędziliśmy pierwszą połowę dnia na zakupach, najpierw odwiedzając największy rynek w Ameryce Południowej w El Alto, gdzie można kupić wszystko: odzież, części samochodowe, elektronike czy żywe zwierzęta. Potem zrobiliśmy trochę więcej zakupow na marketach w centrum La Paz. Wynik: ogromny worek pełen dobroci, który będziemy prawdopodobnie musieli nosić ze soba do końca naszej podróży ...
Wieczór był zupelnie inny - poszliśmy zobaczyć lucha libre na zywo, jest to odmiana zapasow popularna w Ameryce Południowej . Podobnie jak w (Polnocno-Amerykanskiej) wolnej amerykance jest tu wszystko udawane, ale nadal jest to bardzo zabawne. Najlepsze było to, że w La Paz walcza również Cholitas, czyli Boliwijskie panie w tradycyjnych kapeluszach i sukniach! Zapewniamy, ze jest to niezla zabawa zobaczyć jak jedna pani przyklada innej pani aluminiowa taca po głowie ...
Dziś było znowu cos innego. Najpierw, zdobylismy szczyt Mt Chacaltaya o wysokosci 5421m! Szczyt ten miescil kiedyś najwyzej polozone stoki narciarskie na świecie, teraz juz zamknietym bo lodowiec roztopil się kilka lat temu - oto zupełnie rzeczywisty efekt globalnego ocieplenia ... Poniewaz można wjechac niemal na sam szczyt, nie trzeba było sie duzo wspinać - tylko około godziny - ale wciaz, można naprawdę poczuć wysokość - Julita musiała się zatrzymać tuż przed dotarciem na szczyt i zejść nizej ze względu na zawroty głowy ...
Po Mt Chacaltaya, odwiedziliśmy piękną Księżycowa Dolinę, znana z wapiennych formacji umiejscowionych spektakularnie na tle gór w kolorze czerwonym. To był naprawdę fantastyczny dzień, choc nieco męczący (tylko ze względu na wysokość).
Dzisiaj wieczorem, lapiemy autobus z La Paz i przenosimy się do południowej części Boliwii, najpierw do Potosi, a następnie do Tupizy, skad napiszemy za kilka dni.
Ten post będzie nam zawsze przypominal swietnie spędzony czas w La Paz, razem z innymi podróżnikami Lucy, Josh i Donagh: drinki w barze na dachu, szalone poszukiwania klubu jazzowego jednej nocy, szaleństwo zakupów w El Alto i wspolnie spedzony wieczór na zapasach.









Odpowiedz na „Lucia Podróż” Anuluj pisanie odpowiedzi