Pantanal
Ostatnie trzy dni spędziliśmy na podmokłych terenach Pantanalu, jednego z największych rezerwatow przyrody na swiecie. Pantanal jest ogromny, rozciaga sie na 20,000 kilometrów kwadratowych, więc musieliśmy zadowolić się tylko niewielką jego częścia. I mimo prawie ciagle przemykajacym zwierzetom, nikt nie mógłby się spodziewać, ze zobaczy wszystkie z ponad 700 gatunków ptaków i okolo 80 gatunków ssaków, które się tam znajdują!
Zatrzymalismy sie w obozowisku nad rzeką, spalismy w hamakach (wymaga to troche umiejętności i czasu zeby opanowac ta sztuke i dobrze spać w hamaku przez całą noc…) w bardzo pięknej i spokojnej okolicy. To był bardzo przyjemny pobyt, w większości spedzony na kołysaniu sie w hamaku lub podglądaniu ptaków i innych dzikich zwierząt, i takich zajeciach, jak łowienie piranii lub jazda na koniach. Jako ze opcje noclegowe w Pantanalu są raczej ograniczone, spotykasz tam wielu innych ludzi podróżujacych po Ameryce, z ktorymi mozna podzielic sie wrazeniami i wysluchac opowieści z podrozy przy piwie lub dwóch. Jak zawsze, można spotkać ludzi w każdym wieku i bedacych na wyjazdach o roznej długości. Tym razem, jesteśmy w samym środku stawki z naszym trzema miesiącami w podróży, są tu ludzie, którzy przyjechali tylko na 3 lub 4 tygodnie, ale wiele osob jest tu na 6 lub 9 miesiecy, czy nawet dłużej. Co ciekawe, tym razem spotykamy niemal wyłącznie Europejczyków (głównie Niemcy i Francuzi) ale nie Australijczykow czy Amerykanów (może mieć to coś wspólnego z wysokoscia opłat wizowych, a może tez z domniemanymi niebezpieczeństwami podróży po Ameryce Południowej…).
Ale co najważniejsze, widzieliśmy wiele dzikich zwierząt – głównie ptakow, z których słynie Pantanal. Były to miedzy innymi liczne tukany i ary – ogromne i kolorowe papugi, które mogą osiagnac az 90 cm długości (niektóre z tych, które widzielismy były na pewno bliskie tego rozmiaru). Rzeka przy naszym obozie była pełna kajmanów, które są mniejsze od swoich kuzynow krokodyli – jednak niektóre wciaz mialy 2-3 metrów długości, co sprawia, że zastanowisz się dwa razy, zanim wykapiesz sie w rzece (co robili lokalni mieszkańcy!). Widzieliśmy też kapibary, kilka gatunków małp i wydry olbrzymie. Niestety, nie mielismy tyle szczęścia, co grupa dzień przed nami, którzy również widzieli pięknego jaguara wygrzewającego się w słońcu oraz pancernika przebiegajacego przez drogę… – być może będziemy mieli więcej szczęścia w Boliwii! Skoro o tym mowa, przekraczamy granice w ciągu kilku godzin, więc czas, aby pożegnać się z Brazylia, nasz ulubionym krajem do tej pory!









Odpowiedz na „Izabela K.” Anuluj pisanie odpowiedzi